Podsumowanie biathlonowego sezonu część 1 – mężczyźni


Cóż to był za sezon! Po zakończeniu kariery przez Martina Fourcade’a wydawało mi się, że Johannes Boe będzie miał pustą autostradę po kryształową kulę. Z pewnością nie byłem w tym odosobniony w końcu wszyscy pamiętaliśmy co działo się w sezonie 2018/2019 gdy Francuz po latach dominacji nie potrafił dotrzymać kroku Norwegowi i skończył sezon na 12 miejscu w klasyfikacji generalnej, a najbliżej młodszego z braci Boe był Aleksandr Loginov chociaż bliskość to złe określenie w kontekście ówczesnej rywalizacji, bo różnicy było co najmniej kilka poziomów. Na potwierdzenie tego nie trzeba niczego więcej niż przypomnienie, że Johannes wygrał tamtej zimy 16 zawodów, najwięcej w historii jednego pucharowego cykl. Sądziłem, że w pojedynczych biegach i sumarycznie na koniec sezonu najmniejszą stratę do Boe będą mieli dwaj Francuzi Quentin Fillon Maillet i trenujący z Martinem Fourcadem, Emilien Jacquelin. Oprócz tej dwójki liczyłem po cichu na drugiego z Johannesów czyli Johannesa Dale. Młody Norweg z roku na rok czynił solidne postępy i myślałem, że ten rok może być prawdziwym przełomem w jego karierze. Francuzi poza pojedynczymi startami raczej zawiedli (chociaż finalnie ciężko tak powiedzieć w kontekście tego, że Fillon Maillet po raz trzeci z rzędu skończył sezon na trzecim miejscu w Pucharze Świata, a Emilien Jacquelin zdobył złoty medal na mistrzostwach świata w biegu pościgowym to osobiście liczyłem na więcej). Dale zrobił kolejny krok do przodu, ale nie był to wspomniany wcześniej krok przełomowy. Mimo wszystko otrzymaliśmy sezon pełen emocji z walką o dużą kryształową kulą do ostatniego biegu,  a cała rywalizacja była zdecydowanie powyżej (przynajmniej moich) oczekiwań. Wszystko za sprawą Sturli Holm Laegreida, który z dobrej strony pokazał się już w dwóch ostatnich ostatnich weekendach sezonu 2019/2020 notując w czterech startach 13, 15, 10 i 11 miejsca, a ten miniony rozpoczął od zwycięstwa… Zabierzmy się do podsumowania tegorocznej rywalizacji. Najpierw pod kątem statystycznym.

Zdobywcy kryształowych kul:

Puchar Świata – Johannes Thingnes Boe
Bieg indywidualny – Sturla Holm Laegreid
Bieg sprinterski – Johannes Thingnes Boe
Bieg pościgowy – Sturla Holm Laegreid
Bieg ze startu wspólnego – Tarjei Boe
Bieg sztafetowy – Norwegia
Bieg sztafetowy mieszany – Norwegia

Mistrzostwa Świata w Pokljuce 2021

Duża sztafeta mieszana – Norwegia (Sturla Holm Laegreid, Johannes Thingnes Boe, Tiril   Eckhoff, Marte Olsbu Roeisland)
Bieg sprinterski – Martin Ponsiluoma
Bieg pościgowy – Emilien Jacquelin
Bieg indywidualny – Sturla Holm Laegreid
Mała sztafeta mieszana – Francja (Antonin Guigonnat, Julia Simon)
Bieg sztafetowy – Norwegia (Sturla Holm Laegreid, Tarjei Boe, Johannes Thingnes Boe, Vetle Sjaastad Christiansen)
Bieg ze startu wspólnego – Sturla Holm Laegreid

Poczet zwycięzców:

1. Sturla Holm Laegreid – 7 zwycięstw
2. Johannes Thingnes Boe – 4 zwycięstwa
3. Tarjei Boe, Quentin Fillon Maillet – 3 zwycięstwa
5. Simon Desthieux – 2 zwycięstwa
6. Sebastian Samuelsson, Johannes Dale, Emilien Jacquelin, Arnd Peiffer, Martin Ponsiluoma, Lukas Hofer, Aleksandr Loginov – wszyscy po jednym zwycięstwie

Poczet zdobywców podium:

1. Johannes Thingnes Boe – 14 miejsc na podium (4-4-6)
2. Sturla Holm Laegreid – 10 miejsc na podium (7-2-1)
3. Tarjei Boe – 8 miejsc na podium (3-2-3)
4. Quentin Fillon Maillet – 7 miejsc na podium (3-2-2)
5. Johannes Dale – 6 miejsc na podium (1-3-2)
6. Sebastian Samuelsson – 5 miejsc na podium (1-4-0), Emilien Jacquelin – 5 miejsc na podium (1-2-2), Arnd Peiffer – 5 miejsc na podium (1-2-2)
9. Simon Desthieux – 4 miejsca na podium (2-1-1)
10. Martin Ponsiluoma – 3 miejsca na podium (1-1-1), Lukas Hofer – 3 miejsca na podium (1-0-2)
12. Fabien Claude – 2 miejsca na podium (0-1-1)
13. Aleksandr Loginov – 1 miejsce na podium (1-0-0), Eduard Latypow – 1 miejsce na podium (0-1-0), Felix Leitner – 1 miejsce na podium (0-1-0), Jakov Fak – 1 miejsce na podium (0-0-1), Erik Lesser – 1 miejsce na podium (0-0-1), Benjamin Weger – 1 miejsce na podium (0-0-1)

Najszybsi biegacze:

1. Johannes Thingnes Boe – średnia miejsc klasyfikacji biegowej poszczególnych zawodów – 1,7
2. Johannes Dale – 5,5
3. Tarjei Boe – 6,4
4. Quentin Fillon Maillet – 7,6
5. Martin Ponsiluoma – 8.8
6. Łukas Hofer – 9,4
7. Sturla Holm Laegreid – 11,2
8. Emilien Jacquelin – 11,8
9. Sebastian Samuelsson – 12
10. Benedikt Doll – 12,2

Najlepsi strzelcy ogólnie (minimum 100 oddanych strzałów)

1. Simon Eder – 93,33%
2. Artem Tyshchenko – 93,08%
3. Nikita Labastau – 92,73%
4. Sturla Holm Laegreid – 92,62%
5. Jakov Fak – 90,71%
6. David Komatz – 90,59%
7. Matvey Eliseev – 89%
8. Milan Zemlicka – 88,18%
9. Miha Dovzan – 88%
10. Arnd Peiffer – 87,94%


Najgorsi strzelcy ogólnie (minimum 100 oddanych strzałów):

1. Simon Bartko – 63,64%
2. Apostolos Angelis – 64%
3. Marcin Szwajnos – 69%
4. Tom Lahaye-Goffart – 69,17%
5.  Jeremy Finello – 70,36%
6. Jakub Strvecky – 71,43%
7. Grzegorz Guzik – 71,9%
8. Adam Vaclavik – 72%
9. Olli Hidensalo – 72,5%
10. Roman Elotinov – 72,86%

Najlepsi strzelcy w postawie leżąc (minimum 50 oddanych strzałów):

1. Simon Eder – 96,67%
2. Sturla Holm Laegreid – 96,18%
3. Artem Tyshchenko – 95,38%
4. Thomas Bormolini – 94,81%
5. Jakov Fak – 93,81%
6. Arnd Peiffer – 92,94%
7. Karol Dombrowski – 92,5%
8. David Komatz – 92,35%
9. Erik Lesser – 92,22%
10. Miha Dovzan – 92%

Najgorsi strzelcy w postawie leżąc (minimum 50 oddanych strzałów)

1. Simon Bartko – 56,36%
2. Kalev Ermits – 66,67%
3. Pavel Magazeev – 68%
3. Adam Vaclavik – 68%
5. Trevor Kiers – 70,91%
6. Philipp Horn – 71,67%
6. Tom Lahaye-Goffart – 71,67%
8. Vladimir Iliev – 72%
9. Tomasso Giacomell – 72,94%
10. Roman Elotinov – 74,29%

Najlepsi strzelcy w postawie stojąc (minimum 50 oddanych strzałów):

1. George Buta – 96,36%
2. Nikita Labastau – 94,55%
2. Milan Zemlicka – 94,55%
4. Matvey Eliseev – 92%
5. Artem Tyshchenko – 90,77%
6. Quentin Fillon Maillet – 90,5%
7. Simon Eder – 90%
8. Christian Gow – 89,38%
9. Sturla Holm Laegreid – 89,05 %
10. David Komatz – 88,82%

Najgorsi strzelcy w postawie stojąc (minimum 50 oddanych strzałów):

1. Apostolos Angelis – 46%
2. Jeremy Finello – 58,57%
3. Marcin Szwajnos – 60%
4. Johannes Kuehn – 61,82%
5. Olli Hidensalo – 65%
6. Tomas Hasilla – 65,56%
7. Damir Rastic – 66,67%
7. Tomas Kaukenas – 66,67%
7. Tom Lahaye-Goffart – 66,67%
10. Jakub Strvecky – 67,14%

Najszybsi strzelcy (minimum 5 biegów):

1. Endre Stroemsheim – 23,5s
2. Jaakko Ranta – 24,6s
3. Miha Dovzan – 25,3s
3. Anton Babikov – 25,3s
5. Tomasso Giacomell – 25,4s
5. Scott Gow – 25,4s
7. Aleksander Fjeld Andersen – 25,7s
7. Rok Trsan – 25,7s
7. Alex Cisar – 25,7s
10. Dmytro Pidruchnyi – 25,8s

Najwolniejsi strzelcy (minimum 5 biegów):

1. Damir Rastic – 40,1s
1. Radio Raenkel – 40,1s
3. Kresimir Crnkovic – 36,8s
4. Nikita Labastau – 35,7s
5. Marcin Szwajnos – 34,9s
6. Jakub Strvecky – 34,8s
7. Maksi Varabei – 34,5s
8. Danil Beletskiy – 33,8s
9. Jake Brown – 33,7s
10. Patrick Jakob – 33,4s

Najszybsi strzelcy w postawie leżąc (minimum 5 biegów):

1. Anton Babikov – 24,8s
2. Miha Dovzan – 26,1s
3. Endre Stroemsheim – 26,3s
3. Jaakko Ranta – 26,3s
5. Dmytro Pidruchnyi – 26,9s
6. Artem Tyshchenko – 27,1s
6. Bogdan Tsymbal – 27,1s
8. Simon Eder – 27,3s
8. Niklas Hartweg 27,3s
8. Scott Gow – 27,3s

Najwolniejsi strzelcy w postawie leżąc (minimum 5 biegów):

1.Raido Raenkel – 42,3s
2. Danil Beletskiy – 39,4s
3. Damir Rastic – 38,3s
4. Kresimir Crnkovic – 38,1s
5. Marcin Szwajnos – 37,8s
6. Kristo Siimer – 37,2s
7. Philipp Horn – 36,2s
7. Dzmitryi Lazouski – 36,2s
9. Roberts Slotnis – 36s
10. Jakub Strvecky -35,9s

Najszybsi strzelcy w postawie stojąc: (minimum 5 biegów):

1. Endre Stroemsheim – 20,7s
2. Tomasso Giacomell – 21s
3. Vladislav Kireyev – 22s
4. Quentin Fillon Maillet – 22,5s
5. Emilien Jacquelin – 22,6s
6. Jaakko Ranta – 22,7s
7. Rok Trsan – 23,1s
8. Scott Gow – 23,3s
9. Trevor Kiers – 23,4s
10. Ondrej Moravec – 23,5s

Najwolniejsi strzelcy w postawie stojąc (minimum 5 biegów)

1. Damir Rastic – 41,9s
2. Radio Raenkel – 37,9s
3. Nikita Labastau – 37,6s
4. Kresimir Crnkovic – 35,4s
5. Maksim Varabei – 33,8s
6. Jakub Strvecky – 32,8s
6. Jake Brown – 32,8s
6. Thierry Langer – 32,8s
9. Patrick Jakob – 32,5s
10. Johannes Kuehn – 32,2s
10. Tom Lahaye-Goffart – 32,2s

Rywalizacja Sturli i Johannesa

Po pierwszym biegu nie wierzyłem, że to potoczy się w ten sposób. Nie wierzyłem to w sumie dość duże określenie, bo nie wierzyć to w ogóle założyć taką możliwość i nie dając jej szans. Mi nie przeszło to choćby przez chwilę na myśl. Zwycięstwo Sturli w pierwszym biegu traktowałem jako niespodziankę i jednocześnie potwierdzenie  jak bardzo utalentowany jest ten chłopak. W dalszej części sezonu spodziewałem się wyników w drugiej, trzeciej dziesiątce z przebłyskami w pierwszej i może przy sprzyjających okolicznościach zakręcenie się koło podium. Łatwo to sobie skojarzyć z wynikami innych Norwegów Christiansena i Bjoentegarda. Mniej więcej tak wyceniałem Sturlę. Na początku rzeczywiście tak było, dwa kolejne starty to 18 i 22 miejsce przy zwycięstwach braci Boe (odpowiednio Johannesa i Tarjei), ale od tych występów Laegreid już tylko dwa razy wypadł już z dziesiątki (ostatecznie wszystkie wyniki poza top10 zostały mu usunięte przez tegoroczne zasady czterech skreśleń). Wygrał jeszcze sześć razy i dziewięciokrotnie stanął na podium co pozwoliło mu do ostatniego biegu walczyć o dużą kryształową kulę. Dawno żadna pomyłka jak ta gdy wziąłem Sturle za zawodnika, który sprawi jeszcze kilka niespodzianek, ale nie powalczy o coś wielkiego tak mnie nie cieszyła. W końcu kto cieszy się ze swoich pomyłek? Tym razem było inaczej. Kilkukrotnie w trakcie tej pięknej rywalizacji (moim zdaniem ciekawszej i bardziej wyrównanej mimo ostatecznie większej różnicy punktowej niż ubiegłorocznej z Martinem Fourcadem. Gwoli przypomnienia Johannes opuścił wtedy więcej niż dwa skreślane starty przez co stracił dużo punktów) słyszałem i czytałem, że Johannes jest słabszy niż w poprzednich latach. Nie do końca się z tym zgadzam, biegowo był jeszcze mocniejszy. Średnia w klasyfikacji biegowej poszczególnych to 1,7  w tym roku do 3 miejsca rok temu. Na trasach dominował jeszcze bardziej. Jeśli coś się popsuło to na strzelnicy, bo tam rzeczywiście procenty spadły (zeszły rok 92% w obu postawach, teraz 87% postawa leżąc, 83% postawa stojąc), o sekundę spadło też tempo strzelania (29,4s z 28,3s), ale uważam, że było to podyktowane tym jaką presję swoimi wynikami wywarł na Johannesie młody rywal. Sam Boe cytowany ostatnio przez Pana Tomasza Sikorę na Twitterze powiedział „Laegreid miał wspaniały sezon, zmusił mnie do granic możliwości. Jestem całkowicie wyczerpany.” Jestem przekonany, że to nie tylko uprzejmość w stronę młodszego rywala… Teraz krótka zagadka. Kiedy Johannes Thingnes Boe ostatnio skończył zawody poza czołową dziesiątką? Pomyślcie bez sprawdzania. Nie w tym sezonie, także nie w poprzednim, stało się to w zdominowanym przez siebie sezonie 2018/2019 gdzie na mistrzostwach świata w Oestersund w biegu że startu wspólnego zajął 13 miejsce. Być może pamiętacie, że był to bieg gdzie Johannes na ostatnim strzelaniu w ciężkich wietrznych warunkach nie trafił wszystkich pięciu strzałów w biegając na strzelnicę prowadząc razem z Evgeniyem Garanichevem. Całkiem nieźle…

Pozostali Norwedzy

Zdecydowanie na plus Tarjei Boe dla którego był to najlepszy od 11 lat (kiedy to sam wygrał Puchar Świata o 5 punktów z Emilem Hegle Svendsenem) sezon okraszony małą kryształową kulą w biegu że startu wspólnego i pierwszą wygraną w zawodach od sezonu 2017/2018. Finalnie skończyło się na czwartym miejscu klasyfikacji generalnej i trzech zwycięstwach w Pucharze Świata, a także dwóch złotych medalach za sztafety w mistrzostwach świata. Wspominany już Johannes Dale wykonał kolejny krok do przodu i odniósł pierwsze zwycięstwo w karierze, został jednak przyćmiony przez swojego rówieśnika Laegreida. Jestem niezmiernie ciekawy czy za rok jeszcze mocniej zbliży się do najlepszych zawodników i powyższy o najwyższe laury, bo zdecydowanie ma na to potencjał. Norwedzy w drugiej części sezonu pokazali jak głęboką mieli kadrę. Po części przyczyniły się do tego problemy zdrowotne Erlenda Bjoentegarda, który w drugiej części sezonu nie startował w Pucharze Świata, najpierw odpoczywając, a później zostając oddelegowany do Pucharu IBU. Norweg nie załapał się też do kadry na Mistrzostwa Świata, lecz zamiast tego wystąpił na mistrzostwach Europy w Dusznikach Zdroju, gdzie indywidualnie wywalczył srebrny medal w biegu długim i złoty w sztafecie mieszanej. W zastępstwie pojawili się bracia Fjeld Andersenowie, Sivert Guttorm Bakken i Endre Stroemsheim. Z całej gromady młodych najlepiej spisywał się starszy z braci Andersenów, Aleksander, który punktował w każdym z sześciu swoich startów (najwyżej 12 miejsce, najniżej 24 miejsce) zdobywając w nich 134 punkty i zajmując finalnie 40 miejsce w Pucharze Świata. Kto wie czy w najbliższym sezonie nie otrzyma więcej sytuacji i niedługo nie pożegnamy jednego z doświadczonych Norwegów tak jak to niedawno uczyniliśmy z  Larsem Helgem Birkelandem czy Henrikiem L’Abee-Lundem.

Francuzi:

Na początku sprawiali wrażenie wolnych biegowo czego wyniki nie do końca pokazywały, bo łapali się w dziesiątce lub plasowali się zaraz za nią dzięki dobremu strzelaniu. Szybko jednak podkręcili tempo i zaczęli się kręcić w okolicach podium. Mimo wszystko mam mały niedosyt, bo poza złotym medalem Emiliena Jacquelina w biegu pościgowym i sensacyjnym według mnie złocie w małej sztafecie mieszanej że względu na obsadę (Antonin Guigonnat i Julia Simon) nie kojarzącą się raczej z pewnością na strzelnicy często trójkolorowym brakowało nieco błysku. Zawiódł mnie Fabien Claude, który po niezłej formie z początku i dwóch podiach później miał problemy z regularnym punktowaniem. Na plus zdecydowanie odrodzenie Simona Desthieux w drugiej części sezonu.

Szwedzi:

Odrodzili się po kilku słabszych sezonach. Zwłaszcza dzięki Samuelssonowi i Ponsiluomie, którzy notorycznie pojawiali się w pierwszej dziesiątce i był to dla nich przełomowy sezon. Pierwszy odniósł debiutanckie zwycięstwo w karierze w Pucharze Świata, drugi został mistrzem świata w biegu sprinterskim. Gdyby tylko Jesper Nelin i Peppe Femling byli tak solidni jak młodsi koledzy to mieliby piekielnie mocną sztafetę. Duży problem też jeśli chodzi o zaplecze. Żaden z pozostałych Szwedów poza wspomnianą czwórką nie potrafił chociaż raz załapać się do 40-stki.

Niemcy:

Za Niemcami kolejny średni żeby nie powiedzieć słaby sezon. Zaledwie 6 miejsc na podium, z czego 5 kończącego karierę Arnda Peiffera. To szóste zdobył powracający do niezłej dyspozycji Erik Lesser. Zawiódł Benedikt Doll i „druga linia” reprezentacji, która w zeszłych sezonach w postaci Johannesa Kuehna, Philippa Horna czy Philippa Nawratha potrafiła czasem załapać się w okolice pierwszej dziesiątki zawiedli. Zwłaszcza Philipp Horn, który poprzedniej zimy zajął 18 miejsce w ogólnej klasyfikacji Pucharu Świata, a w tym sezonie rzadko oglądaliśmy go w ogóle w zawodach najwyższej rangi. Nie udał się także kolejny powrót do rywalizacji Simona Schempa. Obawiam się, że po odejściu dwóch mistrzów przed niemieckim biathlonem ciężkie czasy. Ciekawy jestem jak w najbliższym sezonie spisze się Justus Strelow nieźle radzący sobie w pucharze IBU. Gdy dostał szansę wystąpienia w ostatni weekend dwukrotnie zapunktował.

Rosjanie

Podobne nastroje w Rosji. Tam zaledwie dwa pucharowe pudła. Zwycięstwo Aleksandra Loginova dzięki bezbłędnemu strzelaniu w biegu długim w Anterselwie gdzie cała czołówka pudłowała co najmniej dwukrotnie (poza bezbłędnym, lecz wolno biegającym Ukraińcem Antonem Dudchenko i weteranem biathlonowych tras Simonem Ederem, który pomylił się raz) i drugie miejsce w ostatnich zawodach w sezonie wyspecjalizowanego w bieganiu na ostatnich rundach sztafet Eduarda Latypowa nie zadowala sympatyków reprezentacji Rosji. Solidne wyniki notowali jeszcze skuteczny na strzelnicy Matvey Eliseev i w ostatnich pucharowych zawodach obudził się Evgeniy Garanichev, dla którego ta zima nie była szczególnie udana. W drugiej części sezonu mały promyk nadziei bije też od mającego afgańskie korzenie Saida Karimulli Khaliliego, który będąc bezbłędny na strzelnicy potrafił kilkukrotnie zapunktować.

Pozostali

W trakcie zimy niezmiernie cieszyła mnie równa forma Jakova Faka i Simona Edera. Weterani biathlonowych tras dalej pokazywali, że są w stanie notować wyniki w czołówce, zwykle na początku drugiej chociaż czasem i w pierwszej dziesiątce. Najlepszy sezon w karierze zanotował Lukas Hofer co rekompensowało Włochom słabszą formę Dominika Windischa. Reprezentacja z półwyspu apenińskiego może jednak być zadowolona ze względu na progres jaki poczynili młodzi Didier Bionaz oraz Tomasso Giacomell dla których były to obiecujące sezony. Austriacy poza Ederem zawiedli. Leitner pozostał na swoim średnim poziomie mieszając dobre wyniki jak drugie miejsce w biegu masowym w Oberhofie z wieloma biegami gdzie nawet nie potrafił zdobyć punkty, spory regres zaliczył też doświadczony Julian Eberhard. Na pewno wyróżnić można Davida Komatza, który zajął miejsce Landertingera w głównej kadrze i był bardzo solidny jak na czwartego w drużynie, zwłaszcza na strzelnicy. Słabszy sezon ukraińskich liderów, zarówno Pidruchnyi jak i Pryma rzadziej pojawiali się w czołówce za to coraz lepsze wyniki osiągają Tsymbal i Dudchenko, więc Ukraińcy nie powinni szczególnie bać się o swoją przyszłość. Podobnie Białorusini gdzie niezły sezon za Antonem Smolskim i Sergeyem Bocharnikovem. Gdy oni rozpoczynali bieganie na pierwszych zmianach sztafety to nasi sąsiedzi często kręcili się w okolicach podium… chociaż później bywało gorzej. Jeśli młody Nikita Labastau do bardzo dobrego strzelania dołoży solidny bieg będą mieć całkiem niezły zespół. Czas powoli przyzwyczajać się, że na biathlonowych trasach nie zobaczymy już ani Slesingra, ani Moravca, bo po ubiegłorocznym zakończeniu kariery przez Michala Slesingra  w tym roku w Nowym Mieście na Morawach oglądaliśmy ostatni start także drugiego z czeskich weteranów. Ciekawe czy któryś z młodszych zawodników doszusuje do Michala Krcmara. Będzie o to ciężko, gdyż Jakub Strvecky dalej ma spore problemy na strzelnicy. Być może Milan Zemlicka i Mikulas Karlik, którzy dostali szansę pod koniec sezonu i punktowali będą częściej startować w zawodach najwyższej rangi.

Polacy

Będzie krótko, bo najlepiej to przemilczeć. Łącznie 3 punkty, 2 Grzegorza Guzika, 1 Andrzeja Nędzy-Kubińca. Wyglądało to tragicznie. Nikt nie miał wielkich oczekiwań, ale ten sezon był zdecydowanie poniżej akceptowalnego poziomu. Kolejna próba norweskiej szkoły w polskim biathlonie nie przyniosła rezultatów. Miejmy nadzieję, że następny pod wodzą Adama Kołodziejczyka będzie znacznie lepszy i starsi zawodnicy przynajmniej wrócą do swojej dyspozycji oraz, że szanse występu otrzymają nasi młodzi zdolni czyli Jan Guńka i Marcin Zawół. Liczę, że nie będziemy słuchać bajek o podziałach na seniorów i juniorów lub o skończeniu pewnego etapu igrzyskami olimpijskimi w Pekinie, a o tym kto otrzyma prawo startu będzie decydowała jedynie sportowa dyspozycja.

Dodaj komentarz

Translate »